Ślub i wesele w 3 miesiące

ślub i wesele w 3 miesiące organizacja

Ślub i wesele w 3 miesiące? To możliwe? Decyzję o ślubie podjęliśmy bardzo spontanicznie zaraz po zaręczynach, które miały miejsce 2.08.2018 r. Wiedząc, że największym problemem jest znalezienie odpowiedniej sali – właśnie od niej rozpoczęliśmy naszą organizację ślubu i wesela. Baliśmy się, że nie znajdziemy nic odpowiedniego, bo nasi znajomi rezerwowali wszystko niemalże na 2 lata do przodu!

Szczęście sprzyja nam jednak na każdym kroku, więc wymarzoną salę znaleźliśmy natychmiast. Okazało się, że na tej, która nam się już od dawna podobała, zwolnił się termin 27.10.2018 r. Od razu wpłaciliśmy zaliczkę i wtedy zaczęła się panika. Sala zaklepana, ale kościół jeszcze nie… dodatkowo musiałam sprowadzić dokumentację z kościoła hiszpańskiego, a czasu było niewiele. Resztę rzeczy załatwialiśmy równolegle, żeby się ze wszystkim wyrobić.

Sala

Zdecydowaliśmy się zorganizować wesele w Różanym Dworze w Skrzeszewie, ze względu na przepiękną salę balową: przestronną, jasną, z prześlicznym kryształowym żyrandolem. Wyglądała jak z bajki! Trudno było wyobrazić sobie lepsze miejsce na celebrowanie najważniejszego dnia w naszym życiu. Dodatkowym atutem sali było to, że na miejscu znajduje się hotel (nie musieliśmy się martwić, gdzie ulokujemy gości, którzy przyjeżdżają z daleka), ogromny parking, a także odległość od naszego miejsca zamieszkania i kościoła, w którym chcieliśmy się pobrać. Zaś ogród znajdujący się na tyłach lokalu pozwolił na zorganizowanie dodatkowych atrakcji weselnych dla gości. My organizowaliśmy przyjęcie na 100 osób, ale sala jest w stanie pomieścić nawet 260. Dzięki tak ekspresowej decyzji odnośnie wyboru sali byliśmy w stanie zorganizować ślub i wesele w 3 miesiące

Ślub i wesele w 3 miesiące

Kościół

Kościół to druga sprawa, jaką załatwialiśmy tuż po zarezerwowaniu sali. Wiedzieliśmy, że chcemy wziąć ślub w Legionowie, bo kościół Matki Bożej Fatimskiej urzekł nas swoim wyglądem. Poza tym mieliśmy świadomość, że ksiądz nie będzie nam tam stwarzał problemów, a nie była to ani moja, ani Rafała parafia. Wpisaliśmy się na 27.10.2018 r. i tym sposobem zrobiliśmy kolejny krok do przodu. Pozostało jedynie zrobić nauki przedmałżeńskie, poradnię rodzinną, dostarczyć dokumenty z USC o braku przeszkód do zawarcia małżeństwa oraz akty chrztu, zaświadczenie o bierzmowaniu oraz zaświadczenie o wygłoszonych zapowiedziach.

Swój akt chrztu sprowadzałam aż z San Fernando – bo musi być „aktualny” – czyli zostać wybrany najwcześniej 3 miesiące przed ślubem. Jeśli chodzi o nauki przedmałżeńskie to polecam Parafię Matki Bożej z Lourdes w Warszawie! Kurs przedmałżeński zrobiliśmy weekendowo, a było naprawdę przyjemnie. Poradnię rodzinną wybraliśmy w Józefowie, ze względu na to, że jako jedyna miała wolne terminy. Spotkań obowiązkowych jest 3, na dodatek pomiędzy każdym ze spotkań musi być co najmniej 7 dni przerwy. Lepiej więc nie zostawiać tego na ostatnią chwilą, tylko zmobilizować się najpóźniej miesiąc przed ślubem.

Orkiestra

Jeśli chodzi o oprawę muzyczną naszego wesela, to mieliśmy dylemat czy decydować się na orkiestrę czy na DJ’a. Po przeanalizowaniu jednak wszystkich za i przeciw oraz wrażeń naszych znajomych – zdecydowaliśmy się na orkiestrę. Ku naszemu zaskoczeniu, mimo tak krótkiego terminu, wybór był naprawdę ogromny. Ostatecznie wybraliśmy Zespół Muzyczny – Vacanza, który zresztą bardzo polecamy! Goście bawili się wyśmienicie, muzyka wpasowała się w każdy gust. Dodatkową atrakcję zapewniał nam wodzirej, który jest członkiem zespołu.

Fotograf

Również w przypadku fotografów na rynku ślubnym jest obecnie ogromny wybór! Nam zależało na tym, żeby zdjęcia były najwyższej jakości, profesjonalne, ale i naturalne, bez nałożonych filtrów – przez które człowiek nie poznaje samego siebie… Chcieliśmy również, żeby nasz fotograf był pomysłowy i potrafił utrwalić najważniejsze chwile. Nie planowaliśmy kamerzysty, dlatego zdjęcia miały dla nas szczególne znaczenie. Po przejrzeniu naprawdę ogromnej ilości portfolio wybraliśmy Dariusza Ponisz (Na Facebooku: Dariusz Ponisz Photography). Dariusz to niesamowity fotograf i jednocześnie bardzo sympatyczny człowiek, dzięki czemu dzień ślubu przebiegł nam całkowicie bez stresu.

Sukienka

sukienka ślubna

Za szukanie sukienki nawet nie wiedziałam, jak mam się zabrać. Kojarzyłam parę salonów sukien ślubnych, ale opinie, jakie o nich krążyły nie były zbyt pochlebne. Odszukałam więc parę grup na Facebooku o tematyce ślubnej i napisałam post, że poszukuję jakiegoś dobrego salonu w Warszawie i okolicach. Odzew był spory. Wybrałam parę miejsc, które mnie interesowały i pojechałyśmy z mamą na poszukiwania „tej jedynej”. Najpierw odwiedziłyśmy salon sukien ślubnych Margarett w Panoramie (przy którym zresztą zostałyśmy), a potem salon sukien ślubnych Nuvia.

Miałam jakąś wizję sukni, która natychmiast została skorygowana przez rzeczywistość. Okazało się, że modele, które sobie wymarzyłam – wcale nie leżą na mnie dobrze. Po przymierzeniu ogromnej liczby sukienek, ostatecznie wybrałam tę, którą mierzyłam jako pierwszą ze wszystkich w ogóle! Była to suknia, na którą zapewne bym nie spojrzała. Na jej przymierzenie namówiła mnie pani z Margarett.

Model mojej sukni to „Mauritius”. Szczerze mówiąc na mnie podobał mi się znacznie bardziej niż na modelce, która suknię prezentuje na stronie internetowej salonu Margarett (tak, wiem, skromna jestem).

W każdym razie salon sukien ślubnych Margerett polecam z całego serca! Przemiłe panie wybrały dla mnie idealny model, a przy tym miło spędziłam z nim czas. To, co mnie najbardziej urzekło to całkowita szczerość Pań. Potrafiły mi doradzić i powiedzieć w czym wyglądam pięknie, a w czym absolutnie nie powinnam pokazywać się wśród innych ludzi. Najbardziej nie lubię jak idę do sklepu i „cudowne” doradczynie mówią, że we wszystkim jest pięknie, byle opchnąć towar.

Poza tym, gdy prosiłam dziewczyny na grupach o polecenie mi salonu sukien ślubnych „na szybko”, bo organizujemy ślub i wesele w 3 miesiące, to spotkałam się z krytyką, że żaden salon nie podejmie się uszycia sukni w tak krótkim czasie. Na szczęście Panie z salonu Margarett nie robiły mi z tego tytułu żadnych wyrzutów, ani tym bardziej nie straszyły, że się mogą nie wyrobić. Dziewczyny pamiętajcie! Nie trzeba wszystkiego robić parę lat wcześniej… Ślub i wesele w 3 miesiące to naprawdę nie jest jakieś skomplikowane do zorganizowania. Zwłaszcza w tych jesiennych miesiącach.

W salonie Margarett kupiłam również etolę, welon oraz ozdobę do włosów.

Buty

Koniecznie chciałam, żeby moje buty były różowe i pasowały do motywu przewodniego wesela. Zwłaszcza, że Rafałowi wybrałam różową muchę i spinki z dodatkiem różu. Odpowiednie znalazła mi na Zalando moja siostra. Były megatanie i bardzo mi się spodobały, więc nie było nad czym się zastanawiać. Oczywiście kupiłam również baleriny na zmianę, bo chyba nigdy nie udało mi się całej nocy przetrwać w szpilkach.

Makijaż, fryzura, paznokcie

makijaż ślubny

Już od dawna planowałam, że jako fryzurę ślubną chcę luźnego niskiego koka. Poszłam do lokalnego fryzjera na fryzurę próbną. Wyszłam zadowolona, więc pozostałam przy nim w dniu ślubu. Za bardzo nie kombinowałam, bo zależało mi na tym, żeby fryzjer był na miejscu, gdyż ślub mieliśmy o godz. 15.00, a żeby zdążyć to z domu musieliśmy wyjechać już o 14.00. Nie byłoby więc za dużo czasu na dojazdy.

kościół matki bożej fatimskiej w legionowie

Jeśli chodzi o makijaż, to do ślubu malowała mnie Katarzyna Rafałowicz. Napisałam na grupie Wizażystek na Facebooku, że poszukuję kogoś, kto przyjedzie do mnie i pomaluje mnie w dniu ślubu. Odezwało się bardzo dużo dziewczyn, ale lepiej trafić nie mogłam! Kasia to złota dziewczyna. Wydobyła z mojej urody to, co najlepsze, a ja czułam się piękna przez całe przyjęcie. Makijaż trzymał się, dopóki sama go nie zmyłam. Oczywiście wcześniej umówiłam się na próbny (co polecam zrobić każdemu! Zwłaszcza tym niezdecydowanym). Moja skóra jest skłonna do alergii, o czym uprzedziłam wcześniej Kasię. Wzięła to od razu pod uwagę i dopasowała produkty tak, że nie uczuliły mnie nawet w najmniejszym stopniu. Także polecam!

Paznokcie robiłam u lokalnej manicurzystki z Nasielska.

Zaproszenia, winietki, menu, zawieszki na alkohol i pudełko na koperty

zaproszenia ślubnePowyższy zestaw zamówiliśmy u Pani Jagody Jasiewicz. Chcieliśmy, żeby wszystko ze sobą współgrało i było stworzone w jednym stylu. Jako motyw przewodni wybraliśmy biało-różowe kwiaty z dodatkiem fioletu. Pani Jagoda uratowała nas po niemiłych doświadczeniach z Amelia Wedding, gdzie pierwotnie zamawialiśmy zaproszenia. Czekaliśmy na nie miesiąc, a i tak nie dotarły. Pani Jagoda zorganizowała wszystko w tydzień! Po złożeniu reklamacji w Amelia Wedding – zwrócili nam pieniądze, ale zszarganych nerwów nikt nie naprawi.

Dekoracja sali

Zależało mi na tym, żeby dekoracja sali komponowała się razem z naszymi zaproszeniami i winietkami. Wiedziałam, że chcę delikatną ściankę za prezydium w barwach bieli i różu, a na środku miało znajdować się koło z naszymi imionami. Dodatkowo marzyły mi się wysokie kompozycje kwiatowe na stołach w wazonach typu martini. W przypadku dekoracji mocno się naszukałam, żeby znaleźć kogoś, kto zrobi wszystko według mojej wizji. Wybraliśmy w końcu pracownię florystyczną Kwiatuch. Zdecydowaliśmy się u nich również na bukiet ślubny, bukiet świadkowej i butonierki dla pana młodego i świadka. Było idealnie.

kompozycje kwiatowe

Personalizowane koło z naszymi imionami zamawialiśmy na Allegro. Z dekoracją kościoła mieliśmy natomiast o tyle łatwiej, że dogadaliśmy się z parą, która brała ślub tego samego dnia i podłączyliśmy się do nich.

dekoracja sali

Tort

tort ślubny

Chyba każda osoba, z jaką rozmawiałam, była zdania, że tort musi być lekki i nie za słodki. Nam zależało na tym, żeby był śmietankowy, na jasnym biszkopcie – z dodatkiem jakiegoś owoca. Dodatkowo, mając obsesję na punkcie tego, żeby wszystko ze sobą współgrało – chcieliśmy, aby tort nawiązywał do naszego motywu przewodniego wesela. Pracownię cukierniczą poleciła nam właścicielka Różanego Dworu i przysięgam, że to był najsmaczniejszy tort, jaki w życiu jedliśmy.

Tort, o smaku śmietankowym – został przełamany świeżą kwaśnawą maliną. Przed zamówieniem byliśmy oczywiście na degustacji. Wyszliśmy tak zadowoleni, że nie mogliśmy się doczekać tortu na weselu. Dodatkowo, Pani Sylwia z pracowni tortów artystycznych „Słodkie Marzenia” to prawdziwa artystka, z ogromną pasją. Tort przygotowała, wzorując się na naszych zaproszeniach ślubnych. W dniu ślubu tort dostarczyła osobiście na salę, pilnując, aby dotarł do nas w całości i aby nikt go nie zniszczył podczas wbijania pochodni.

Podziękowanie dla gości

Podziękowanie dla gości

Zawsze uważaliśmy, że podziękowanie dla gości miły gest, który musi znaleźć się na naszym weselu. Nie chcieliśmy dawać ciasta, jak to zazwyczaj robi się na weselach, a ja nie chciałam też kupować niczego gotowego, tylko stworzyć coś sama, żeby włożyć w to trochę swojego serca.

Stwierdziliśmy więc, że zamówimy personalizowane krówki i porobimy malutkie paczuszki prezentowe. Powkładaliśmy do woreczków z organzy po trzy sztuki słodkości, a potem przywiązywaliśmy do nich malutkie karteczki z podziękowaniem za przybycie. Zachowując kolorystykę sprawiliśmy, że prezenciki stały się jednocześnie ozdobą stołów.

Podziękowania dla rodziców

Podziękowania dla rodziców

Rodzicom oczywiście również należało podziękować. Zrobiliśmy dla nich kosze prezentowe. Kupiliśmy parę rzeczy, o których wiedzieliśmy, że przypadną im do gustu (coś z alkoholu, słodyczy, kaw, herbat i kosmetyków). Do tego dołączyliśmy ramkę z naszym zdjęciem oraz własnoręcznie wykonaną kartę z podziękowaniem. Całość pokryliśmy celofanem i związaliśmy u góry kokardą.

Nagraliśmy także wzruszający film z podziękowaniem, zakończony zabawnym akcentem z naszymi zdjęciami z dzieciństwami okraszonymi żartobliwym komentarzem. Dzięki temu łzy wzruszenia szybko ustąpiły śmiechowi.

 

Atrakcje

Na naszym weselu nie mogło zabraknąć dodatkowym atrakcji! Część zaplanowaliśmy, część była niespodzianką również dla nas. Przed kościołem wypuszczaliśmy do góry gołębie. Wyglądało fajnie, a poza tym zrobiło się nam miło, bo nie wiedzieliśmy, że babcia Rafała przygotowała dla nas jakąś niespodziankę!

fotobudka z uśmiechem

My zorganizowaliśmy na 3 h fotobudkę. Super decyzja, bo goście bawili się naprawdę przednio, a my jednocześnie zyskaliśmy fajną pamiątkę. Położyliśmy przy fotobudce księgę gości wraz z kolorowymi naklejkami i długopisami, żeby nasi goście mogli nam wkleić swoje zdjęcie i napisać parę słów od siebie.

Fotobudka, na jaką się zdecydowaliśmy to Fotobudka z Uśmiechem. Zdjęcia, jakie wychodziły z automatu były najwyższej jakości, a obsługa zapewniła całą masę fajnych i śmiesznych gadżetów. Poza tym okazali się naprawdę przesympatyczni i gdy się pożaliłam, że mnie buty obtarły, a zapomniałam wziąć swoich na zmianę, to Kasia zajmująca się fotobudką, zaproponowała, że podwiezie kogoś do domu, żeby przywiózł mi buty. Zostałam uratowana 🙂

Jako atrakcję przygotowaliśmy dla naszych gości również zimne ognie. Oprócz ogromnej ilości śmiechu udało się z tego zrobić naprawdę fajne zdjęcia. Dzięki rodzicom Rafała, na weselu, odbył się również pokaz fajerwerków. Naprawdę wow!

Kolejną niespodzianką (głównie dla mnie) był występ mojego (już) męża. Rafał napisał dla mnie piosenkę, refren stworzyła moja siostra i wspólnie wystąpili przed gośćmi weselnymi na żywo. To najcudowniejsza rzecz jaka spotkała mnie podczas wesela. Popłakałam się ze wzruszenia i w sumie dalej przeżywam, bo było przepięknie!

zimne ognie wesele

Podsumowanie

Podsumowując, wszystko było takie, jakie miało być. Dzień był wręcz idealny i zdecydowanie najlepszy w moim życiu. Wiadomo, że do tego wszystkiego, co opisałam wyżej dochodzi jeszcze cała masa drobiazgów i szczegółów typu biżuteria ślubna, balony na bramę czy koszyczek ratunkowy itp., ale to już jak będziecie czegoś potrzebować to pytajcie śmiało w komentarzach. Okazuje się, że spokojnie da się zorganizować ślub i wesele w 3 miesiące i to wcale nie byle jakie 🙂

Dla ułatwienia wstawiam Wam listę usługodawców, z jakich korzystaliśmy:

 

 

 

 

14 thoughts on “Ślub i wesele w 3 miesiące

  1. Po pierwsze gratulacje z okazji zostania małżeństwem 🙂 Dużo, dużo szczęścia i miłości 🙂 Dwa to podziwiam, za tak szybką i sprawną organizację – 3 miesiące to bardzo krótki czas 🙂 Super, że to wszystko spisałaś, pokazujesz innym kobietom, że można 🙂

    1. Dziękuję pięknie <3 Właśnie tak pomyślałam, że sie przyda, bo wiele osób obawia się, że w tak krótkim czasie nie da się zorganizować ślubu i wesela marzeń 🙂 A są w życiu takie sytuacje, że "czas nas goni" 😀 i warto wiedzieć, że nie trzeba panikować

    1. W jakim sensie? Duchowym? Bo od strony organizacyjnej ślubu i wesela wszystko było zapięte na ostatni guzik 🙂 Nie było niczego o czym mogłabym pomyśleć, że „mogło być lepiej”

  2. Piękne to ostatnie zdjęcie. Magia! I ta piosenka 🙂 Fajnie, że da się zorganizować samemu wesele w tak krótkim czasie. Ja pracuję jako konsultantka ślubna i jednak najciekawsze lokale i wykonawcy z okolic Wrocławia, mają już zajęte terminy często na rok wcześniej 🙁

    1. Dziękuję ❤️ masz rację! Z lokalami jest właśnie najgorzej. Zwłaszcza jak już się ma jakąś wizje jak ma wyglądać i na ile osób. Nam się akurat poszczęściło, bo zwolnił się termin 🙂

  3. Da się? Da! Wszystko kwestią bycia zmotywowanym. A z mojej perspektywy, gdzie ślub planowałam w teorii dłużej, bo ponad rok, to większość działań związanych z tym wydarzeniem ogarnęłam z mężem w trzy miesiące.

  4. Super organizacja i chyba to dobra wiadomosc dla tych, ktorych przerazaja te wszystkie kwestie organizacyjne – da sie to zrobic szybko i dobrze. Ale ja mam taka kolezanke, ktora brala slub w 3 miesiace, ale w 3 miesiace od poznania swojego przyszlego meza i wciaz sa razem po latach.

  5. Ale super sprawa!:) My zaczęliśmy organizację półtora roku wcześniej, ale wydaje mi się, że jeśli tylko sala jest wolna, to bez problemu da radę zorganizować to szybciej:)
    Piękna kolorystyka i cudowna suknia! Życzę Wam wszystkiego dobrego na Nowej drodze życia::)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *