Ulubieńcy miesiąca – październik 2018

W październiku uzbierało się parę ulubieńców zarówno z kategorii beauty, jak i ze świata książek i seriali. W wybranych przeze mnie rzeczach nalazło się także moje ulubione danie!

 

Ulubieńcy miesiąca październik 2018

Podkłady

Podkład Bourjois Healthy Mix odkryłam podczas słynnej promocji w Rossmannie -55%. O Bourjois słyszałam już wiele pochwał, ale nigdy nie miałam okazji nabyć żadnego produktu. Szukając jakiegoś lekkiego podkładu natrafiłam właśnie na Healthy Mix. estee lauder double wear 1w1 bone
bourjois healthy mix 051Podkład przepięknie pachnie, można by rzec „owocowo”, w dodatku łatwo się rozprowadza i nadaje skórze świeżego wyglądu, poprzez swoje właściwości nawilżające. Podpasował mi również odcień 051 Vanille Clair, który wpada w żółte tony, a przy tym nadaje się do jasnej karnacji (nie to co większość jasnych podkładów, które są różowe!)

Podkład Estee Lauder Double Wear 1w1 Bone

Double Wear od Estee Lauder – to jeden z tych kultowych podkładów, które musi wypróbować absolutnie każdy! Podkład jest mocno kryjący, a przy tym nie tworzy na twarzy efektu maski. Mimo wszystko jest dość ciężki, dlatego nie powinno się go używać na co dzień, a jedynie na „większe wyjścia”. Sprawdza się między innymi przy makijażach ślubnych, gdy zależy nam na trwałości. Ja coraz częściej mieszam go ze wspomnianym wyżej Boujois Healthy Mix, dzięki temu nabiera lekkości. Mój odcień to 1W1 Bone – wpadający w żółte tony 🙂

Perfumy Mon Paris YSL

Mon Paris od Yves Saint Laurent przypadły mi do gustu od kiedy tylko dostałam próbkę w Douglasie. Od tamtego czasu nie mogłam znaleźć innych perfum, które pachniałyby równie pięknie. Zdecydowałam się na zakup 30 ml tuż przed swoim ślubem i już wiem, że zostaną ze mną na zawsze! (No… albo przynajmniej na bardzo długo). Kwiatowo-owocowy zapach sprawia, że można poczuć się zmysłowo. Perfumy są bardzo trwałe i mocne, mimo to nie męczą węchu. Na dodatek przepięknie prezentują się na toaletce.

mon paris ysl

 

La Casa de Papel

La Casa de Papel to zdecydowanie najlepszy serial jaki w życiu obejrzałam! Niemalże przez cały czas budził napięcie, a przy tym był nieprzewidywalny i pełen akcji. Nie sądziłam, że scenariusz, w którym grupa młodych przestępców napada na hiszpański bank będzie tak bardzo wciągający i wzruszający. Po obejrzeniu wszystkich odcinku odczuwa się jakąś pustkę w życiu. Robi się smutno, że to już koniec. Szczegółów nie będę zdradzać, mam nadzieję, że sami obejrzycie. Warto!

Ania, nie Anna

Ania z Zielonego wzgórza

Jest to kanadyjski serial oparty na książkach Lucy Maud Montgomery „Ania z Zielonego Wzgórza”. Skończywszy czytać całą serię książek o rudowłosej Ani zrobiło mi się jakoś żal i chciałam „pobyć” z nią trochę dłużej. Trafiłam więc na serial. Wiele elementów przedstawionych zostało identycznie, tak jak w powieści, jednakże równie sporo wątków zostało dodanych, aby urozmaicić serial. Trudno wypowiedzieć mi się o całości, bo nie obejrzałam wszystkiego, ale sposób realizacji chwycił mnie za serce. Dlatego też „Ania, nie Anna” trafił do moich ulubieńców w październiku. Zobaczymy jak rozwinie się akcja i czy moje wrażenia o serialu nie ulegną zmianie. Będę dawać znać!

 

Ramen Shio Shrimp w warszawskim Omami

Kocham krewetki! Pod każdą postacią. Dlatego zawsze, gdy jest taka możliwość to wybieram danie właśnie z nimi. Warszawskie Omami, przy Kruczej – odwiedzamy regularnie. Od pewnego czasu nie jestem jednak w stanie zamówić nic innego niż Ramen Shrimp na bazie Shio. Nie jestem w stanie się oprzeć. Za każdym razem mam ochotę na więcej i więcej. Właściciel Omami robi naprawdę niesamowitą robotę. Będąc ich stałym klientem zauważyłam, że z wieloma daniami wciąż eksperymentują, aby jak najlepiej dogodzić klientom. Podoba mi się, że ciągle się starają i ulepszają swoje potrawy.

 

Omami Ramen Shrimp

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *